8

Mój dzień. Moja historia.


6.00
6.10
6.20
Po drugiej drzemce wstaje się najlepiej. Wam też?

Szybki prysznic i przegląd wiadomości podczas suszenia włosów. Łączenie tych dwóch czynności zostało mi jeszcze z czasów studenckich. 

Potem śniadanie.
Mój mąż nauczył mnie jedzenia owsianek i jako dziecko wychowane na kanapkach jestem mu niezmiernie wdzięczna. Zwłaszcza, że szybszego i pożywniejszego śniadania chyba nie znam. Dzień wcześniej zalewam płatki wodą, a rano dodaję tylko podgrzane mleko i owoce. Minimum pracy, maksimum przyjemności :)



7.15
Wychodzę na zakupy.
Wcześnie?
Ale lubię tę świadomość, że o 8 mam je już za sobą. No i o tej porze na spokojnie mogę wybierać najpiękniejsze kwiaty i owoce, a znajomi sprzedawcy jak zawsze pytają "Do zdjęć?" 
No oczywiście, że do zdjęć :)
Ci, u których robię zakupy od lat wiedzą już, że owoce zawsze muszą być idealnie dojrzałe, warzywa mają mieć nienaganny kształt a kolor kwiatów zawsze dobieram pod kolor planowanego na weekend ciasta. 
Brzmi dziwnie?
Dla mnie to już codzienność. 



8.15
Góra 8.30
Zaczynam pracę. 
Najpierw maile, później telefony. W międzyczasie publikacja wpisu na blogu. Potem przygotowania do znacznie bardziej pracowitego popołudnia, chociaż zazwyczaj do 13 i tak nie wiem, w co włożyć ręce. 
Lubię swoją zdalną pracę i fakt, że mogę pracować w kapciach (choć paradoksalnie praca idzie mi znacznie lepiej gdy jestem ładnie ubrana).  
Taki rodzaj pracy wymaga ode mnie wyjątkowej samodyscypliny i działania zgodnie z kalendarzem. Godzina po godzinie. 
Bez ulubionego serialu lecącego w tle czy pogaduszek z koleżankami. 



Około 13.30 pora na szybki obiad. W tygodniu rzadko mam czas na wyszukane posiłki. Ale ryba z patelni i kilka dodatków zawsze się sprawdzają. A jedno z moich nowych, ulubionych połączeń to łosoś, grillowane oscypki i żurawina. Na mieszance sałat. 
Gotowe w kwadrans.
Oczywiście - jeśli uznam, że danie jest tego warte - robię zdjęcia na bloga. I nie inaczej było tym razem.
Bo chociaż od poniedziałku do piątku rzadko zdarza mi się znaleźć czas na pracę nad blogiem, to jeśli nadarza się taka okazja, nie potrafię odmówić sobie wykonania zdjęć. Bloger zawsze będzie blogerem :)



W tygodniu rzadko też zdarza mi się piec, ale od czasu do czasu skuszę się na muffinki. Najbardziej lubię te z owocami, ale kiedy z drzew zaczynają lecieć liście wygrywa dodatek czekolady i cynamonu. Czasem dodaję też śliwki. Lub puree z dyni.  Ważne, by dom wypełniał ciepły, jesienny zapach. 
Poza tym, o czym już kiedyś pisałam Wam na blogu, uwielbiam mój piekarnik (bo jak nie zachwycać się piekarnikiem posiadającym aż 8 programów dedykowanych ciastom ;) ). I gdybym miała wybrać tylko jeden ulubiony sprzęt w domu, to z pewnością byłby to właśnie on. Jeśli planujecie zakup nowego piekarnika, to odsyłam Was do postu, w którym dokładniej opisuję jego funkcje (klik klik).



Około 15 znów zasiadam do pracy. 
I tak upływa mi kilka następnych godzin. Intensywnie i w skupieniu. Też tak macie, że im więcej obowiązków przed Wami, tym łatwiej przychodzi Wam zmierzanie się z nimi? 



Ale z krótką przewą na kawę, a później koktajl :)
Koktajle to moja miłość. 
Jesienią najbardziej lubię te z figą, gruszką, śliwką i szpinakiem. Gotowe w kilka minut skutecznie pokonują uczucie głodu i dają kolejną dawkę energii. 
Jakiś czas temu na blogu pojawił się wpis z kilkoma pożywnymi propozycjami koktajlowymi, więc jeśli macie ochotę, odsyłam do lektury :) (klik klik)



Około 20, kiedy do domu wraca mąż, przygotowujemy kolację.
Teraz, w sezonie na grzyby, po prostu nie umiemy odmówić sobie jajecznicy z rydzami i szczypiorkiem. 
Albo jajecznych muffinek z kurkami. 
I za każdym razem planujemy, że w najbliższy weekend pojedziemy na grzyby. Tylko z realizacją planów, jak do tej pory, bywa różnie. 

I tak wygląda większość moich dni. Codzienność przeplatana miłymi akcentami. Pachnąca domowym jedzeniem i wypełniona pracą, która chociaż momentami stresuje, to daje też mnóstwo satysfakcji. 
Weekendy to już zupełnie inna bajka, ale przecież każdy dzień, to inna historia.
 
Produkty marki Amica lokowane we wpisie:
Piekarnik Amica EB853BA + IN PYROLIZA
Płyta gazowa Amica PG6511SPR
Blender kielichowy Amica BTK5011 IN

Opublikowano: 18 października 2018
Kategoria: Inne
Zobacz także
Dodaj komentarz
Komentarze (8)
Agata
Agata
19.10.2018 20:49 odpowiedz
Ja mam inny sposób na owsiankę - też jem codzień rano :-)
Kupuję płatki owsiane błyskawiczne, rano wstawiam mleko do mikrofali na 1:40, wsypuję płatki, chwilę się czymś zajmuję i po kilku minutkach mam pyszne, mięciutkie płatki :-)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
20.10.2018 08:37 odpowiedz
My akurat nie mamy mikrofali, ale może ktoś skorzysta z tego pomysłu :)
Ada
Ada
19.10.2018 13:52 odpowiedz
Haha mam tak samo jak ty z tymi kapciami i praca. W kapciach jakoś jestem bardziej rozleniwiona:-) strój, makijaż i fryzura jakoś dodają mi kopa zresztą tak samo jest u mnie z szykowaniem posiłków. Czystość kuchni i mój nienaganny wygląd to podstawa.
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
20.10.2018 08:36 odpowiedz
Jak to mówi mój mąż - Ty to zawsze wysprzątasz kuchnie, żeby w niej nabrudzić ;) 
No ale jak gotować w nieporządku? :)
Anna
Anna
19.10.2018 12:44 odpowiedz
Dziękuję za ekspresowa odpowiedz. Na pewno skorzystam jak już z wielu przepisów z Pani bloga którego odwiedzam regularnie ;-)
a proszę mi powiedzieć bo widzę, że ma Pani ciemny blat w kuchni. Grafit ? Jak się sprawdza ? Bo ja wlasnie jestem przed wyborem do swojej i mylse o czarnym granicie... Tylko cały czas mam obawy jego funkcjonalności przy normalnym zyciu. Boję się , że będzie widać każdy okruszek i pylek...
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
20.10.2018 08:29 odpowiedz
U mnie sprawdza się super. Chociaż mój nie jest jednolitego koloru, tylko ma wzór kwiatowy. 
Czarny granit też jest super i sama chętnie bym się teraz na niego zdecydowała. 
Zresztą zawsze byłam fanką ciemnych blatów :)
Jedyne co odradzam to blaty drewniane. Bardzo się niszczą. 
Anna
Anna
19.10.2018 09:27 odpowiedz
Zastanawia mnie Pani wersja owsianki. Ja bardzo lubię ale rano rzadko mam czas ja gotować ? Czy jeśli zalewa Pani płatki wieczorem to rano odlewa wodę ? Czy płatki ja po prostu "wypijają" i rozumiem , że ptaki typu błyskawicznego ? :-) Może się skuszę na taką ekspresowa wersje ;-)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
19.10.2018 10:54 odpowiedz
Zalewam je niewielką ilością wody - w zasadzie tylko tyle, żeby je przykryła. Przez noc płatki wciągną całą wodę i w rezultacie rano i tak trzeba będzie dodać gorącego mleka lub wody, by owsianka miała właściwą konsystencję :) 

Polecam jeszcze jeden sposób - jeśli lubi Pani owsiankę na zimno. 
Proszę wsypać płatki do słoika, zalać większą ilością mleka, dorzucić zamrożone truskawki, maliny czy jagody, dodać cukru lub miodu, zamieszać, zakręcić i odstawić na noc do lodówki. 
Rano wystarczy wyjąć i zabrać do pracy czy szkoły :)

Jak chodzi o płatki, to zalewam i zwykłe i błyskawiczne. Nie ma to dla mnie znaczenia :)