15

Kutia - przepis




Wielu z Was czekało i dopytywało o przepis na kutię, niestety czas nie był w ostatnich dniach dla mnie łaskawy i dopiero wczoraj udało mi się ją przygotować. Tak więc, w zasadzie już rzutem na taśmę, prezentuję Wam przepis. Co prawda do Wigilii nie pozostało wiele czasu, ale na kutię nie jest jeszcze za późno :)    

Wiele osób mówi, że nie lubi kutii ponieważ jest za słodka. Ta, taka nie jest. Owszem, kutia musi być słodka, ale z pewnością ta nie jest przesłodzona. Co więcej, myślę że osoby przyzwyczajone do bardzo słodkiej kutii będą musiały ją sobie dosłodzić.  

Kutia według tego przepisu przygotowywana jest u mnie od lat i wiele osób przekonało się dzięki niemu do kutii, więc i Wam go polecam.

PS. Jeszcze jedna wskazówka :) Aby zaoszczędzić czas poświęcony na gotowanie oraz energię poświęconą na mielenie, kupuję mak już zmielony (suchy i paczkowany). Przygotowanie go zajmuje kilka minut, a zaoszczędzoną energię możecie spożytkować na rozpakowywanie prezentów :)         

Składniki:

* 2 szklanki oczyszczonej pszenicy (400 g)

* 200 g mielonego maku   

* 2 szklanki mleka

* 200 g płynnego miodu

* 120 ml śmietanki kremówki

* 1 cukier migdałowy (1 łyżka cukru pudru + 2-3 krople aromatu migdałowego)

* 150 g blanszowanych migdałów

* 150 g włoskich orzechów

* 100 g rodzynek

* 10 fig   

* 10 suszonych moreli

* opcjonalnie 10 suszonych gruszek (zarówno gruszki jak i figi powinny byc jak najbardziej wilgotne)

* 1 łyżeczka kandyzowanej skórki pomarańczowej

Wieczorem, dnia poprzedzającego przygotowanie kutii myjemy na sicie, pod bieżącą wodą pszenicę, przesypujemy do garnka i zalewamy gorącą wodą. Zostawiamy tak na całą noc by napęczniała.

Na drugi dzień wylewamy wodę z pszenicy, kilkukrotnie ją płuczemy a następnie gotujemy do miękkości. Nie ma zasady jak długo powinna się gotować. U mnie potrzebowała 80 minut, ale może się okazać, że Wasza będzie miękka po godzinie lub dwóch, a nawet trzech. W każdym razie, nie należy jej też rozgotować. Ugotowaną pszenicę odcedzamy na sicie i przelewamy zimną, przegotowaną wodą i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. 

Mak zalewamy mlekiem i gotujemy na wolnym ogniu do chwili, aż mak "wciągnie" całe mleko. Zajmie to dosłownie kilka minut i należy go pilnować, aby się nie przypalił. Mak mieszamy z cukrami migdałowymi i odstawiamy do wystygnięcia.

Kiedy mak i pszenica są już chłodne, dodajemy do nich posiekane migdały i orzechy, sparzone rodzynki, skórkę pomarańczową (jeśli lubicie) oraz drobno posiekane figi, morele i gruszki. Mieszamy. Na koniec miód podgrzewamy ze śmietanką do chwili aż składniki się połączą (nie powinny się zagotować) i wlewamy je do miski z kutią. Dokładnie mieszamy i sprawdzamy, czy jest odpowiednio słodka. Jeśli lubicie bardzo słodką kutię, będziecie musieli dodać więcej miodu, lub dosłodzić ją cukrem :) 

Kutię odstawiamy na 24 godziny do lodówki. Jeśli po tym czasie będzie za gęsta, dodajemy ok 50-70 ml mleka. 

Smacznego :)


Opublikowano: 22 grudnia 2013
Tagi: mak orzechy
Kategoria: Boże Narodzenie
Zobacz także
Dodaj komentarz
Komentarze (15)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
16.03.2018 14:41 odpowiedz
W składnikach jest zaznaczone, że mak ma być już mielony. Jestem pewna, że ten z Biedronki nie jest mielony. Proszę poszukać maku suchego mielonego. Albo, jeśli nie uda się znaleźć, zgotować zwykły i dwukrotnie go zmielić.
Ruda
Ruda
16.03.2018 05:52 odpowiedz
Mak niebieski taki zwykły z biedronki? Nie trzeba go dodatkowo zmielić?
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
06.12.2015 23:17 odpowiedz
Widziałam ostatnio w Auchan i w Almie. Przed Świętami będą we wszystkich hipermarketach :)
Akana
Akana
06.12.2015 10:16 odpowiedz
Gdzie kupię oczyszczoną pszenicę na kutię?
jolantaszyndlarewicz
12.01.2014 12:07 odpowiedz
W moim rodzinnym domu nie robiło się kutii, u mojego Połóweczka robią ją co rok ... uwielbiam ją ... tez nie jest przesłodzona, ale znacznie rzadsza niz Twoja .... i przyznam sie, ze co dom to inna kutia:) buziaki
Na zdrpwie
28.12.2013 19:36 odpowiedz
Kilka razy w życiu jadłem kutię.
To nie jest smak mojego dzieciństwa i Wigilii z tamtych lat, więc nie jest ona dla mnie rarytasem.
Zawsze i niezmiennie takim rarytasem, chociaż mam już ponad 50 lat, są "kluski" z makiem, czyli makaron (kiedyś własnej roboty) z makiem, miodem i rodzynkami.
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
24.12.2013 11:37 odpowiedz
Karolka dziękujemy :)
kabamaiga
24.12.2013 11:33 odpowiedz
Kasiu kutię uwielbiam a dla Ciebie i Grzegorza cudownych, ciepłych Świąt Bożego Narodzenia
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
24.12.2013 08:46 odpowiedz
Maja - przepis jest idealny i nie zamierzam go poprawiać :) A jak bym nie miała w życiu wiele do robienia, to bym gotowała i mieliła. Ale są przyjemniejsze rzeczy a mak zmielony można kupić i nie NIE różni się niczym od takiego który się najpierw gotuje. Wiem, bo wcześniej tak robiłam.
Maja
Maja
23.12.2013 20:04 odpowiedz
Zapewne wyrzucisz ten komentarz, jednak go przeczytaj: ugotuj chociaż raz mak. A potem popraw swój przepis. śmiać mi się chce jak czytam coś takiego. Acha, mak Miele się PO ugotowaniu, raaany
gomo
gomo
23.12.2013 09:36 odpowiedz
A u mnie kutię robi się w Wigilię rano. Świeża jak dla mnie najlepsza, a poza tym szybko się psuje (mimo trzymania w lodówce). Wszystkim życzę radosnego świętowania!
www.wenus-lifestyle.pl
22.12.2013 13:55 odpowiedz
Moja mama robi kutię i bardzo ją lubię :)
majanaboxing
22.12.2013 12:15 odpowiedz
nigdy nie robiłam kutii, ale moja ciocia często robiła i nam przywoziła. Była strasznie slodka - kutia, nie ciocia ;-)
karmel-itka
22.12.2013 11:07 odpowiedz
u mnie w domu kutii się nie jada.
ale Twoja wygląda bardzo atrakcyjnie :]
Inspirowane Smakiem
22.12.2013 07:57 odpowiedz
Wspaniała, mnie znów nie udało się w tym roku jej zrobić. Może na kolejne święta...