3

Konfitura wiśniowo czekoladowa



Na targach wysyp wiśni. 
Nie mogłam więc odmówić sobie tej przyjemności i przygotowałam zapas pysznych konfitur. 

Co prawda drylowanie wiśni do najprzyjemniejszych czynności nie należy (podobnie jak sprzątanie po strzelającym wszędzie soku), ale jeszcze zanim przyjdzie zima zdążę o tym zapomnieć. 
A ich dodatek do naleśników, gofrów czy croissantów - zwłaszcza, gdy za oknem srogi mróz - będzie doznaniem wartym każdej czerwonej kropki na moich śnieżnobiałych meblach ;) 

Tym razem zdecydowałam się na przygotowanie konfitury w wersji wiśniowo czekoladowej. 
Mówię Wam, jak ona pachnie! 
I jak smakuje...

Jeśli lubicie wiśnie w czekoladzie to gwarantuję, że zakochacie się od pierwszej łyżeczki.  

 

Składniki na 3 słoiczki o pojemności 330-370 ml:
  • 2 kg wiśni (waga wydrylowanych owoców)
  • 350-400 g cukru 
  • 75 g gorzkiej czekolady
  • 50 g mlecznej czekolady
  • 3 łyżki rumy lub amaretto (opcjonalnie)

Wiśnie przekładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy cukier (oraz - opcjonalnie - alkohol) i gotujemy przez około godzinę. 
(Nie należy doprowadzić do sytuacji, w której sok całkowicie odparuje, by po zastygnięciu konfitura nie była bardzo twarda.)

W pierwszym etapie gotowania z wiśni zbieramy powstałą na powierzchni pianę, a pod koniec gotowania owoce dość często mieszamy, by nie przywierały do dna. 

Kiedy wiśnie zaczną gęstnieć dodajemy posiekaną czekoladę i energicznie mieszamy, do czasu aż czekolada całkowicie się rozpuści. 
Konfiturę ponownie doprowadzamy do wrzenia i gorącą przelewamy do wyparzonych słoików. 

Po przełożeniu do słoików konfiturę możecie wstawić do nagrzanego do 120 stopni piekarnika i "piec" je przez około 20-25 minut. Dla mnie jest to najwygodniejszy sposób pasteryzacji, ale od kilku lat mam jeszcze lepszy, prostszy i szybszy ;) 

W czasie, gdy gotuje się dżem/sok/konfitura słoiki wstawiam do zimnego piekarnika i rozgrzewam go do 120 stopni. Trzymam w nim słoiki przez około kwadrans (chociaż zdarzyło mi się też nie raz przedłużyć ten czas do godziny - więc spokojnie, nic im się nie stanie ;) ).
Zastępuje to wygotowywanie słoików, które mnie osobiście odbiera ochotę na przygotowywanie jakichkolwiek przetworów. 

Gdy dżem jest już gotowy do rozlania, wyjmuję z piekarnika po jednym słoiku (zaopatrzcie sie do tego w dobrą rękawicę kuchenną) i wlewam gorący dżem do gorącego słoika. Szybko zakręcam i odstawiam. 
Ten sposób nie zawiódł mnie jeszcze nigdy. Ani w przypadku przetworów owocowych, ani warzywnych. 

Słoiki z przetworami odstawiam do wystygnięcia. Nie ma też potrzeby stawiania ich na zakrętkach. 

Smacznego :) 

Opublikowano: 16 lipca 2019
Kategoria: Owocowe
Zobacz także
Dodaj komentarz
Komentarze (3)
Oktawia
Oktawia
20.07.2019 21:45 odpowiedz
Wczoraj zrobiłam tę konfiturę, tylko gotowałam trochę dłużej i odlałam około litr soku (akurat na 3 buteleczki). Moje wiśnie były okropnie kwaśne, musiałam dodać trochę więcej cukru wymieszanego z erytrytolem. Ale wyszło pyszne! Dziękuję za przepis :)
Magda
Magda
16.07.2019 20:44 odpowiedz
też taką robię, pycha :)
Renata
Renata
16.07.2019 08:55 odpowiedz
Właśnie dziś będę robić...wieczorem dostawa 20 kg wiśni.. po drodze z pracy muszę kupić czekoladę