12

Domowa wędlina z indyka (z szynkowara)




O szynkowarze myślałam już od jakiegoś czasu i kilka tygodni temu, w zasadzie trochę przez przypadek, stałam się jego posiadaczką. Jaką jakość reprezentują sklepowe wędliny wie chyba każdy z nas, więc mam nadzieję, że podobnie jak do pieczenia chleba, uda mi się namówić Was również do przygotowywania domowej wędliny :)

Nie musicie kupować najdroższych szynkowarów. W zupełności wystarczy Wam szynkowar za ok. 30 zł, ale pamiętajcie również o dokupieniu woreczków na wędlinę (ich koszt to kilka złotych za kilkadziesiąt sztuk). 



Składniki:

* 1 kg filetu z udźca z indyka

* 2 płaskie łyżeczki soli peklowej 

* 1 łyżeczka żelatyny

* 80 ml wody

* 1 łyżeczka cukru pudru

* 1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego

* 1 ząbek czosnku

* 1/2 łyżeczki majeranku

* 2 szczypty pieprzu

Mięso rozbijamy odrobinę tłuczkiem, przekładamy do miski, oprószamy solą peklową i dokładnie mieszamy przez 2-3 minuty. Tak przygotowane mięso wstawiamy do lodówki na 24 godziny. 

Na następny dzień do mięsa dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, rozkruszony w placach czosnek niedźwiedzi, majeranek, pieprz oraz wodę wymieszaną z cukrem i żelatyną. Mięso energicznie mieszamy dłonią przez około 3 minuty (mięso powinno w tym czasie wchłonąć cały płyn). 

Do szynkowara wkładamy woreczek i napełniamy go mięsem w taki sposób, by nie powstały między nim luki, a następnie związujemy woreczek pozostawiając 2-3 centymetry luzu i zamykamy wieczko. Mięso ponownie wstawiamy do lodówki na 24 godziny. 

Po tym czasie garnek napełniamy wodą (poziom wody powinien być równy poziomowi mięsa w szynkowarze) i podgrzewamy ją do temperatury 85-90 stopni (najlepiej zaopatrzyć się w termometr gastronomiczny lub zakupić szynkowar od razu z termometrem). Do nagrzanej wody wstawiamy szynkowar i zmniejszamy gaz pod garnkiem do minimum. Niewielki ogień sprawi, że woda będzie utrzymywać swoją temperaturę, ale nie zagotuje się, do czego nie można doprowadzić. 

Wędlinę parzymy przez 2-2,5 godziny a następnie wyjmujemy szynkowar z wody, studzimy do temperatury pokojowej i wstawiamy do lodówki na całą noc. 

Dopiero kiedy wędlina będzie mocno schłodzona wyjmujemy ją z szynkowara, zdejmujemy woreczek i kroimy w plastry. 

Smacznego :)


Opublikowano: 15 maja 2015
Tagi: indyk
Kategoria: Inne
Zobacz także
Dodaj komentarz
Komentarze (12)
ewela
ewela
09.03.2016 20:42 odpowiedz
No to super:) Nie mogę się doczekać kiedy zrobię pierwszą wędlinę:)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
09.03.2016 08:18 odpowiedz
Oczywiście, że sól peklową można pominąć. Tylko wtedy też wędlina będzie miała inny kolor - drobiowe będą białe, a wieprzowe szare :)
ewela
ewela
08.03.2016 21:30 odpowiedz
Szynkowar już zamówiłam, ale zastanawiamy się z mężem nad solą peklującą. Z tego co czytam nie jest najzdrowsza i wolałabym jej unikać. Czy mogę zamiast niej użyć soli np himalajskiej? Czy ta peklowana jest po prostu niezbędna aby wędlina się udała?
ewela
ewela
08.03.2016 19:39 odpowiedz
To faktycznie spokojnie wystarczy:) Dziękuję:)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
08.03.2016 18:58 odpowiedz
Ja mam właśnie 1,5 litrowy i uważam, że większy nie jest potrzebny. Z niego wyjdzie spokojnie kilogram wędliny. Lepiej zrobić co tydzień świeżą porcję :)
ewela
ewela
08.03.2016 13:35 odpowiedz
Kasiu chcę kupić szynkowar, zupełnie nie wiem jednak jakiej wielkości wybrać? Jaki Ty posiadasz? Czy wystarczy 1,5l czy będzie za mały? Nie potrzebuję nie wiadomo jakiej ilości wędliny, ale też nie chcę żeby był za mały na 3 osobową rodzinę. Pozdrawiam
effa
17.05.2015 13:05 odpowiedz
Proszę bardzo :) dawno temu, przekonana, że mam jeszcze worki typowo do szynkowaru chciałam upychać wędlinkę. I się okazało, że ów worków brak. Wtedy przypomniałam sobie, że na jednym blogu ktoś wspominał, że właśnie takich worków do mrożenia używa i jest ok. I rzeczywiście, sprawdzają się świetnie. Już nie zamawiam specjalnie worków do szynkowara.
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
15.05.2015 21:08 odpowiedz
Effa - dziękuję za cenną radę :)
Gotuję, bo lubię
Kasia Guzik  •  Gotuję, bo lubię
15.05.2015 21:06 odpowiedz
Tak, rozbijamy po pokrojeniu. Jak trzymałam mięso na ogniu 2 godziny, a potem jeszcze przez pół godziny nie wyjmowałam go z garnka.
Ale zalecam parzenie 2,5 godzinne.
effa
15.05.2015 18:16 odpowiedz
Witaj :) bardzo dobrze sprawdzają się też woreczki do mrożenia, te grubsze. Są bardziej dostępne niż te do szynkowaru.
wiola
wiola
15.05.2015 09:50 odpowiedz
Rozumiem ze mięso kroimy na kawałki i dopiero rozbijamy? Od czego zależy czas parzenia? Pół godziny to duża rozbieżność, skąd mam wiedzieć ile będzie odpowiednio?
Beata
Beata
15.05.2015 08:43 odpowiedz
Często robię w szynkowarze różne wędliny. Zawsze ok. 1/5 porcji zmiksuję na grubszą "papkę" albo drobniutko pokroję. Potem mieszam z większymi kawałkami mięsa przed upychaniem do szynkowaru. W ten sposób nigdy nie mam dziur bo wczesniej zawsze jakaś zostawała. Może się ten pomysł komuś przyda :)
Pani Kasiu jak zwykle smacznie i ładnie , pozdrawiam